T-raperzy znad Wisły

W czasach, kiedy chodziłam do liceum, a więc jakieś dziesięć lat temu, bardzo popularna była twórczość zespołu T-raperzy znad Wisły. Można powiedzieć, że dzięki temu dobrze zdałam maturę z historii. T-raperzy znad Wisły mają w swojej twórczości wiele piosenek o polskich władcach i królach. W piosenkach w świetny sposób przemycone są najważniejsze daty z historii naszego kraju. Można dowiedzieć się na przykład, że "ślub z Dobrawą dziewięć sześć pięć, a chrzest Polski dziewięć sześć sześć". Przedstawiona jest w ten sposób cała historia naszego kraju, aż do ostatniego króla. Wszystkie bitwy, postacie, daty, a wszystko to podane jak na tacy, w humorystyczny sposób, z wpadającą w ucho muzyką. Nie da się tego nie lubić, nie da się tego nie zapamiętać. Taka muzyka ma wiele walorów edukacyjnych. Można powiedzieć, że to rap lub hip-hop. Szkoda, że T-raperzy znad Wisły nie zajęli się też edukacją z dziedziny matematyki czy fizyki. Z pewnością taka muzyka, takie piosenki podbiłyby całą sieć i młodzież z chęcią zgłębiałaby tajniki przedmiotów ścisłych. Ale ogromne brawa należą im się już za opracowanie historii, bo kawałki te są naprawdę fenomenalne. Tego rodzaju muzyka uskrzydla i dodaje energii.