Pełen pokus

Wielu raperów ma w swoim dorobku kawałki o życiu pełnym pokus. Konkretnie chodzi o to, że w hip-hopie pojawiają się pokusy, by, jak to się mówi, sprzedać się. Czyli nie nagrywać kawałków o tym o czym raper chce rapować, ale robić kawałki na zamówienie sponsorów. W jednym z kawałków znanego rapera Mezo pojawiło się zdanie, że domem rapu jest nielegal, a nie wielka wytwórnia. Kiedy raper sprzeda siebie, przestanie być niezależny. Coś za coś. Niezależność albo duże pieniądze. Trudno podjąć tę decyzję, jeżeli raper żyje tylko z muzyki i nie robi w życiu nic innego. Kiedy przychodzi presja utrzymania nie tylko siebie, ale też całej rodziny, żony i dzieci, niełatwo podjąć decyzję o pozostaniu niezależnym i tworzeniu muzyki w podziemiu. Na tym się nie zarabia albo zarabia się bardzo niewiele. A jeśli ktoś kocha rap całym sercem to trudno mu porzucić rap na rzecz etatowej pracy. Prawdziwy raper chce się tym zajmować na serio, naprawdę w stu procentach, a nie dopiero po wykonaniu wszystkich obowiązków po ośmiu godzinach etatowej pracy. Tworzenie tekstów, muzyki, układanie nowych kawałków zajmuje wiele czasu. Żeby powstały rymy, musi przyjść odpowiedni czas i wena. A do tego mi być odpowiednia atmosfera sprzyjająca pracy.