Agnieszce Osiecka, czyli Kobieta na zakręcie

"Bo ja jestem, proszę Pana, na zakręcie…" – śpiewa Krystyna Janda do muzyki skomponowanej przez Przemysława Gintrowskiego i słów napisanych przez Agnieszkę Osiecką – niezwykła artystkę, indywidualistkę, kobietę przez całe życie targaną niepokojami. Kobietę piękną, namiętną, pełnokrwistą. Wspaniałą, bo ludzką w całej swojej doskonałości niedoskonałości. Kobietę…na wiecznym zakręcie.
Czy jest ktoś, kto choć raz nie słyszał jednej z jej piosenek czy wierszy? Pewnie niewielu, choć nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że piosenki, które słyszą czy nawet nucą, są właśnie jej autorstwa.
Była córką pianisty Wiktora Osieckiego i Marii z domu Sztechman. Urodziła się w 1937 roku w Warszawie – zmarła w 1997. Studiowała na na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego a potem na kierunku Reżyseria w PWSTiF w Łodzi. Dla samego STS-u (czyli słynnego Studenckiego Teatru Satyryków działającego w latach 1954-1975) napisała około 200 utworów. A to tylko kropla w morzu jej twórczego dorobku. "Okularnicy", "Zielono mi", utwory o lżejszym i cięższym przekazie, choć zawsze z nutką ironii (i autoironii) oraz dystansu, w tym także utwory dla dzieci. Próby reżyserskie a nawet aktorskie, a także życie, pełne wzlotów, upadków, zaułków, zakrętów… Tak była. O tym pisała.
.